Na stronie producenta odnajdujemy notkę, że maskara L'oreal False Lash Wings cytuję "pomaga spełnić marzenia kobiet o pięknych rzęsach". Czy faktycznie tak jest - postanowiłam sprawdzić. Zapraszam na test :)
Pierwsze co na początku rzuca się w oczy to asymetryczna szczoteczka. Rzeczywiście z takim kształtem się do tej pory nie spotkałam. Jest ona lekko skręcona i wydłużona ku zewnątrz. To właśnie ten innowacyjny kształt ma sprawić, że będziemy mogły zatrzepotać swoimi rzęsami niczym motyl skrzydłami.
Nakładając tusz szczoteczka rozczesuje nam rzęsy. Co prawda spotkałam się z opinią, że skleja rzęsy ale wydaje mi się, że jest to kwestia ilości którą nakładamy. Wiadomo, że przy pierwszych użyciach tuszu na szczoteczce jest bardzo dużo i dlatego nadmiar zawsze ścieram o ścianki maskary.

Po zastosowaniu faktycznie rzęsy są wydłużone i pogrubione.

Czy kupię go ponownie - tak ale pod warunkiem, że znajdę jakąś promocję na niego bo 63 zł które widziałam ostatnio w Rossmannie to trochę za dużo.
nie widzę twojej obserwacji na blogu ja już obserwuje i mam nadzieje, że się zreflektujesz
OdpowiedzUsuńoo duża cena jak za tusz hi
OdpowiedzUsuńCena nie zachęca, ale szczoteczka jest mega :P
OdpowiedzUsuńRównież z chęcią bym kupiła, ale na prawdę cena jest odstraszająca
OdpowiedzUsuńNic tylko trzeba polować na promocje :)
OdpowiedzUsuń